JAK SPRZEDAJĄ NAJLEPSI? (INSTRUKCJA)

Możesz mieć najlepszy produkt na rynku.

Jednak jeśli nikomu o nim nie powiesz, będzie leżał zakurzony i zapomniany.

Dlatego w biznesie bardzo ważna jest reklama oraz umiejętność sprzedaży.

Chcę Ci pokazać kilka przykładów od najlepszych sprzedawców.

Omówię jak pozyskiwali klientów, co sprzedawali, co pomogło osiągnąć im wysoką pozycję w swoich dziedzinach.

Przedstawię Ci również błędy, jakie popełnia mnóstwo osób w swoich ofertach.

Materiał obowiązkowy dla osób, które chcą zwiększyć swoją sprzedaż lub myślą o sprzedaży swoich produktów (lub usług).

Przejdź do nagrania lub przeczytaj transkrypt:

Witajcie Moi Drodzy.

Ja nazywam się Adrian Kołodziej.

W dzisiejszym odcinku pokażę Wam jak tworzyć oferty, żeby klienci chcieli od Was kupować.

Przedstawię to na przykładach.

Na przykładzie JCLC, czyli Dana Kennedy’ego, na przykładzie Franka Kerna oraz na przykładzie Tony’ego Robinsa.

Pokażę Wam kilka przykładów.

Pokażę jak oni konstruują oferty, aby zarabiać miliony dolarów.

Więc jeżeli ten temat Cię interesuje, to serdecznie zapraszam do oglądania.

Co najważniejsze – te metody zastosujesz zarówno w biznesie internetowym jak i w usługach i w biznesie stacjonarnym.

Więc nieważne co robisz, to jest naprawdę mega dobre.

 

Więc po pierwsze, taka najważniejsza myśl, od której chciałbym zacząć to jest to, że

jest pewna różnica pomiędzy ofertą perswazyjną w formie albo wideo albo w formie tzw. listu sprzedażowego, a samą ofertą, czyli to, co klient dostaje za jakąś tam cenę.

I jeżeli tworzymy oferty perswazyjne, to tworzymy je po to, żeby klienta przekonać, że to, co oferujemy jest mu pomocne.

Że to jest to, co klient powinien po prostu od nas kupić.

Pokazujemy w tym momencie produkt jako pojazd, który przenosi klienta z punktu A do punktu B.

Z sytuacji, w której teraz jest do sytuacji upragnionej.

Czyli np. klient ma bardzo niegrzecznego szczeniaka, który załatwia się gdzie popadnie, sra na dywan, wszystko niszczy, gryzie kobietom torebki, buty.

I my pokazujemy, że nasz kurs o tresurze psa to jest ten produkt, który spowoduje, że ten szczeniak będzie grzeczny.

To oczywiście może być kurs, może być to szkolenie stacjonarne.

To nawet może być jakaś usługa albo też to może być np. obroża elektryczna.

Więc w każdym razie my za pomocą tej perswazji pokazujemy klientowi, że to, co my sprzedajemy jest rozwiązaniem jego problemu.

Każda oferta perswazyjna ma bardzo ważny rdzeń i tym rdzeniem jest cała oferta, czyli to, co klient dostanie.

Wartość, którą dostanie w odpowiedniej cenie.

I teraz prawda jest taka, że możesz słabo pisać oferty, naprawdę możesz być tym kiepski, jeśli chodzi o perswazję, ale jeśli będziesz miał świetne oferty, to klienci i tak będą od Ciebie kupowali.

Co więcej, jeżeli prowadzisz live albo webinar, to możesz tak naprawdę dobrze sprzedawać nawet nie posiadając oferty perswazyjnej.

I dzisiaj przedstawię Ci kilka właśnie takich sztuczek copywriterskich, które możesz u siebie wykorzystać.

Może być mały pogłos, bo siedzimy w mojej kuchni i na co dzień w tym miejscu jem.

Ale OK, dobra.

Jedziemy z tematem.

 

Pierwsza i najważniejsza taka zasada copywriterska i generalnie sprzedażowa polega na tym, że

musisz naprawdę dobrze znać swojego klienta.

Im lepiej go znasz tym będziesz mu w stanie zaproponować produkty, które będą dla niego najbardziej odpowiednie.

Oj kurczę postawiłem sobie tam wodę i teraz mi to strzela.

Mam nadzieję że to nie będzie przeszkadzało.

W każdym razem jeżeli chodzi o poznanie klienta – jest to absolutna podstawa.

Kiedy ja ludzi uczę copywritingu, czy sprzedaży, to jest ten dział, który wszyscy chcą gdzieś tam przeskoczyć, olać i mieć go w dupie.

A tak naprawdę jest to najważniejszy dział, który jest kluczowy, jeżeli chodzi o sprzedaż.

 

Ja już opowiadałem na tym kanale taką historię, która właśnie dotyczyła Dana Kennedy’iego, o którym zaraz sobie powiemy i Joe Polisha.

To jest taki amerykański marketer.

Dobrze kojarzysz – polskiego pochodzenia.

Joe czyścił dywany.

Miał taką usługę czyszczenia dywanów.

Wysyłał oferty do różnych dzielnic i okazywało się, że klienci w ogóle nie reagowali.

No i przyszedł do guru marketingu – Dana Kennedy’ego i powiedział mu: ,,Dan, kurde wysyłam te oferty tak jak każesz, a to mi w ogóle nie działa”.

I co zrobił?

Wsiadł do samochodu i pojechali na dzielnicę, gdzie właśnie te oferty trafiały do tych ludzi.

I okazało się, że to były typowe dzielnice cudów.

Jeżeli kiedyś byłeś w Bytomiu albo mieszkałeś w Zabrzu tak jak ja to wiesz, że są takie dzielnice cudów, na które się po prostu nie wchodzi.

Są takie dzielnice cudów i na tej dzielnicy właśnie były wysyłane te oferty.

I wtedy Polish zrozumiał, że te oferty może były dobre, ale były wysyłane do niewłaściwych ludzi.

Ci ludzie po prostu nie byli w stanie kupić jego produktu.

Potem zaczęto wysyłać oferty te same na bogate dzielnice i Joe miał tyle roboty, że nie wiedział co z tym zrobić.

I to pokazuje, że musisz przede wszystkim znać swojego klienta, poziom zaawansowania, poziom zarobków, musisz wiedzieć, czy to kobieta, czy bardziej mężczyzna i czego ta grupa docelowa chce.

Bo jeżeli np. wejdziemy w taki rynek odchudzania, to będą tam kobiety powiedzmy 45+ i one będą miały zupełnie inne potrzeby, niż te młodsze kobiety np. 25+, czy to mężczyźni.

Bo mężczyzna będzie chciał spalić tłuszcz i trochę mięśni pokazać, kobieta 45+ będzie chciała po prostu troszeczkę schudnąć, żeby lepiej wyglądać, a 25 letnia kobieta będzie chciała mieć twarde pośladki, płaski brzuch, ponieważ będzie chciała poznać faceta.

I każda grupa ma tak naprawdę inne oczekiwania.

Kobiety 45+ nienawidzą ćwiczyć.

One będą chciały mieć dietę.

Kobiety 25+ będą akceptowały te ćwiczenia, a mężczyźni z chęcią będą podnosili ciężary, czy będą robili crossfit.

Więc każda grupa docelowa ma inny produkt, który będzie na tą grupę działał.

Więc to jest taka absolutna podstawa i bez tego tak naprawdę nie jesteś w stanie dobrze sprzedawać.

Problem polega na tym (to zauważyłem i też widziałem to po sobie), że w momencie, kiedy wchodzisz na rynek, to doskonale rozumiesz ten rynek.

Bardzo często jesteś tylko o krok od całego rynku.

Doskonale go rozumiesz.

Wiesz jak to było.

Ale jak jesteś w danym rynku 12 lat tak jak ja, to zupełnie inaczej patrzysz na ten rynek.

I jeżeli jeden patrzy na rynek z perspektywy siebie, to robiłbym zupełnie inne produkty niż po prostu potrzebują klienci.

Więc musisz naprawdę poznać klienta.

Im lepiej go poznasz i lepiej go diagnozujesz, tym po prostu będziesz robił lepsze oferty.

Więc to jest podstawa.

 

Druga taka kwestia bardzo ważna, to

myśl o swoim biznesie długofalowo, długodystansowe, a nie w perspektywie: ,,Chce się wzbogacić w tydzień, w miesiąc albo w 90 dni”.

Myśl co będzie za 2 – 3 lata.

I teraz myśląc w takiej perspektywie, zupełnie inaczej na to wszystko patrzysz.

Musisz zrozumieć jedną rzecz, że jeżeli chodzi o sprzedaż internetową, to tak naprawdę najtrudniej jest zmusić ludzi, żeby z darmowych rzeczy przeszli na płatne i z płatnych na droższe rzeczy.

Co mam na myśli?

Dana osoba zapisuje się np. na Twój newsletter, czyli na coś darmowego.

I teraz ciężko ją zmusić do tego, żeby coś od Ciebie kupiła.

I drugim takim punktem krytycznym jest przejście z rzeczy powiedzmy za 40 zł na rzeczy, które kosztują 400, 500 zł albo i więcej.

Są takie 2 punkty krytyczne.

Marketingowcy już dawno to wyczaili, więc pomyśleli sobie: ,,Kurczę, my musimy coś zrobić, żeby tych ludzi przekonać”.

I teraz to, na czym cała zabawa polega, to różnica pomiędzy marketingiem polskim, a marketingiem zagranicznym.

Amerykanie dawno wyczaili o co w tym wszystkim chodzi.

Jeżeli chcesz, żeby ludzie od Ciebie kupowali i naprawdę kupowali dużo, chętnie za każdym razem, kiedy posyłasz im ofertę, to muszą się nauczyć.

Musisz wyrobić w nich taki nawyk, że wszystko co sprzedajesz, dostarcza im większą wartość niż płacą.

Cała transakcja biznesowa polega na tym, że ludzie płacą jakieś pieniądze i w zamian otrzymują jakąś wartość.

Problem polega na tym, że praktycznie większość ludzi, z którymi się spotykam myśli bardzo egoistycznie.

Chce po prostu jak najwięcej zarobić, a to, co powinieneś zrobić, to przede wszystkim dostarczyć jak największą wartość za jak najmniejsze pieniądze.

Teoretycznie, bo potem jak sprzedajesz produkty takie bardzo drogie typu high ticket, to jest troszeczkę zupełnie inna różnica, ale o tym teraz nie będę mówił, bo to jest troszeczkę inny rynek, kiedy sprzedajesz do tych bardzo bogatych klientów.

I teraz tutaj mamy coś takiego fajnego, co chciałem pokazać.

To jest tzw. flagowy produkt JCLC – Dan Kennedy i jego wspólnik.

I teraz tak – to, co tu widzisz, to są takie naprawdę solidne okładki, ale to jest pal licho.

Tu mamy przykłady różnych ofert, które oni wysyłali ileś tam lat temu do różnych ludzi.

To jest cały system – jak działa, opis, a tu są przykłady ofert, promocji marketingowej, biznesowej itd.

W cholerę materiału plus jeszcze płyta.

Była chyba jeszcze jedna, ale gdzieś zgubiłem, bo to zamawiałem może w 2013 r. / 2014 r.

Na ile byś to wycenił?

Bo ja obiektywnie jestem w stanie powiedzieć, że to jest warte ok. 500 dolarów, czyli takie 2 tysiące złotych na pewno to jest warte.

A powiem Ci szczerze, że wiedza, która tu jest zawarta według mnie jest warta jeszcze więcej. I to wszystko kupiłem za dolara.

Uwaga – za dolara!

Faktem jest, że zapłaciłem za cło dużo więcej, ale niestety.

W każdym razie zapłaciłem dolara i Amerykanie też to mogli kupić za dolara.

I teraz wyobraźcie sobie tak ogromną wartość.

Pokazujesz klientom tak ogromny, fajny produkt, tak ogromną wartość za jednego dolara.

 

Oczywiście, firma na tym nie zarabia, a wręcz na tym traci, ale cała zabawa polega na tym, że w momencie kiedy klient kupuje, to przechodzi z darmowej rzeczy na płatne.

Czyli ten trudny moment jest pokonany, a następnie proponuje się mu dodatkową ofertę, która albo powoduje, że zarabiasz albo powoduje, że wychodzisz jeszcze tam na zero.

W każdym razie pozyskanie klienta jest darmowe.

I teraz, jeżeli ja mam pozyskanie klienta darmowe, to mogę tnąć tą moją reklamę ile wejdzie, bo zbuduje sobie ogromną bazę klientów, a potem na tej bazie klientów mogę sprzedawać kolejne produkty.

Tym bardziej, jeżeli klient dostanie takie coś, przeczyta to i powie: ,,Kuźwa, to było warte 2 – 3 tysiące dolców”.

Zarobił na tym kupę kasy, to potem każdy, kolejny produkt, który mu zaproponujesz spowoduje, że klient będzie chciał kupić.

 

Oczywiście, bardzo trudnym momentem jest przejście na coś droższego, ale jak klient już kupi coś droższego, to potem szansa, że zostanie w Twoim biznesie jest po prostu bardzo duża.

Więc to pokazuje jak konstruują oni ofertę.

Dobra jedziemy dalej.

 

Frank Kern.

Tu mam jakiś tam list od niego, który dostałem.

To jest produkt cykliczny i też to było chyba za dolara albo za 7 dolarów albo za 5 dolarów.

Generalnie jakieś śmieszne pieniądze.

I teraz – dostałem w tej cenie 5 takich pendrive’ów.

Używam tego w całkiem innym celu.

W każdym razie, to są pendrive – to dostałem.

Dostałem jeszcze tyle materiałów.

To był materiał główny.

Potem jakieś tam bonusy podostawałem.

To są wszystko bonusy do tego materiału.

Tyle materiału, fajnie zapakowane za śmieszne pieniądze.

Oczywiście jak to kupowałeś, to proponowali Ci upsell na wykupienie tego całego membershipu na rok, czyli takiej strony subskrypcyjnej.

Czyli zamiast płacić 40 dolarów miesięcznie, to mogę zapłacić 400 za cały rok, czyli to było trochę bardziej atrakcyjne, bo dwa miesiące były bezpłatne.

W każdym razie w ten sposób oni składali oferty.

Wygląda to naprawdę mega kozacko.

Przychodzi taka paczka, patrzysz.

Wow, wow, wow, wow, wow.

 

Kolejna osoba –

Tony Robbins.

Już nie pamiętam dokładnie ile kosztował ten jego system.

Kupiłem to, żeby zobaczyć jak gościu, który jest jednym z najlepszych sprzedawców wiedzy po prostu sprzedaję.

Była do tego taka książeczka treningowa.

Nie wiem czy nie było ich dwóch.

Już dokładnie nie pamiętam.

Jest szansa, że były dwie, ale po prostu gdzieś moja zaginęła w akcji, więc była książeczka.

To są bonusy, które otrzymałem razem z tym.

W cholerę płyt, a to jest produkt główny, który nawet widzisz jeszcze nie rozpakowane w pewnym sensie i każdy ten produkt zawiera kolejne części, które tutaj widzisz.

Nie wiem ile tych płyt tu jest.

W każdym razie on chyba ma jakieś zniżki na hurtowniach, bo tyle tego daje.

Ale jeżeli coś takiego Ci przychodzi i za to płacisz 40 dolarów, 50 dolarów albo jakieś takie śmieszne pieniądze i dostajesz taką ogromną wartość, że nie wspomnę o wiedzy, która jest w tym zawarta – to dochodzisz do wniosku, że musisz to mieć.

Po prostu musisz.

Wystarczy, że w ofercie pokażesz, że tego tyle jest i tam jest niesamowita wartość.

I jak ludzie zobaczą, że tam jest niesamowita wartość, to masz klienta na całe życie.

I to jest coś, czego Polacy się powinni nauczyć.

Dobra sprawdźmy jeszcze o czym tam nie powiedziałem, a jest ważne.

 

Aha, kolejna ważna rzecz to jest jasność.

Jeżeli ludziom przekazuje się jakąś ofertę, to nie używaj jakichś dziwnych słów, jakieś NLP i innych pierdół, bo to się po prostu nie sprawdza.

Twoja oferta powinna być jasna, nie powinna być zawiła, nie powinieneś za bardzo tam próbować być kreatywnym.

Powinieneś po prostu powiedzieć jasno co oni otrzymają oraz jakie z tego będą mieli korzyści.

 

Ok.

Co jeszcze może zrobić?

Bardzo fajnym rozwiązaniem dla niektórych firm będzie pokazanie jak działa produkt.

Na pewno kiedyś oglądałeś telezakupy Mango.

Ja czasami, jak byłem chory to oglądałem w kółko, bo to fajnie pokazuje jak oni sprzedają.

Oni tam robią bardzo fajny myk.

Robią show z pokazywania jak działa jakiś produkt.

Nie wiem, czy to jeszcze w ogóle jest w telewizji, bo generalnie telewizji nie oglądam, ale wiem, że oni po prostu pokazywali jak działa Twój produkt.

To jest najlepsza reklama, czyli pokazujesz jak działa w praktyce.

 

I to jest super fajne.

Zresztą, jeżeli popatrzymy na webinary, które robią bardzo często sprzedawcy, to oni też pokazują działanie produktu.

Pokazują opinie, pokazują jak to działa, jakie są korzyści, jakie efekty, więc taka prezentacja na pewno może zrobić robotę.

Ok, co tam mamy dalej?

 

Bardzo ważny jest deadline.

Jeżeli tworzysz oferty, to bardzo ważnym elementem jest deadline, czyli Twoja oferta nie powinna być dostępna zawsze i wszędzie.

Chyba, że to jest celowe, czyli np. ja mam tak, że oferty moje mogą być dostępne cały czas, ale tylko oferty wejściowe.

Jeżeli mam jakieś oferty, to bardzo często staram się używać tych do deadline’ó szczególnie, jeżeli mamy na przykład ofertę na Black Friday.

Mam ofertę Black Friday’ową i ona jest dostępna np. od poniedziałku do czwartku.

Zastosowanie takiego deadlin’ów tylko raz w roku na przykład.

Mówię ludziom: ,,Hej, to wszystko możesz dostać za bardzo małe pieniądze (np. za 50% ceny), ale ta oferta jest tylko dostępna od poniedziałku do czwartku i tylko raz w roku”.

Więc zastanów się co się stanie, kiedy powiem ludziom, że po prostu mają ograniczony czas.

Wszyscy się na to rzucą.

Wynika to z tego, że tak działa nasza psychologia.

Na pewno kiedyś byłeś na takim weselu, gdzie pijany dziadek wujek i jeszcze pijana ciocia z taką dużą szminką i z jakimś tam syfem na szyi organizowali taką zabawę, gdzie były krzesła, wszyscy tańczyli dookoła i w pewnym momencie trzeba było usiąść, a krzeseł było mniej niż uczestników.

Zobacz jak tam się ludzie zabijali.

To jest właśnie bardzo podobny efekt, że w momencie, kiedy ludzie wiedzą, że otrzymują ogromną wartość, ale oferta jest ograniczona czasowo – wtedy ludzie będą chcieli kupić, ale to też ma swoje pewnego rodzaju plusy i minusy.

Wynika to z tego, że jeżeli będziesz ludzi robić w balona i ta oferta będzie dostępna raz w miesiącu, to nie będą reagowali.

Jeżeli oni się raz przekonają, że to co mówisz im, że to będzie sprzedawane tylko jeden, jedyny raz w roku, a potem sprzedajesz to trzy razy w roku, to nauczą się, że będą to mogli kupić później i potem te deadline’y już nie będą tak działały.

Więc czasami lepiej zrobić promocję dwa razy w roku z deadline’em, bo wtedy jesteś w stanie uzyskać i tak większą sprzedaż, niż gdybyś to robił 4 razy w roku, bo ludzie się nauczą tych deadline’ów.

One mogą być różne.

To mogą być deadline’y ilościowe, czasowe itd.

Ale dzisiaj nie o tym będziemy mówili.

Będziecie zainteresowani – dajcie mi znać w komentarzu, to nagram cały odcinek od deadline’ach jakie one mogą być,  kiedy i jak je stosować.

Bo jeżeli Ty mówisz, że masz ograniczoną ilość sztuk, a sprzedajesz e-booka, to robisz z ludzi idiotów.

 

Dobra.

Następna rzecz to jest gwarancja.

Gwarancja jest bardzo ważnym elementem w każdej ofercie.

Ja nie wiem dlaczego, ale ludzie się boją generalnie oferować gwarancje w ofertach.

Mam wrażenie, że to wynika z tego, że ludzie nie są przekonani co do wartości swego produktu.

Czy będziesz miał zwroty?

Oczywiście.

Jeżeli te zwroty są poniżej 1%, wszystko jest OK.

To znaczy, że po prostu część ludzi i tak będzie zwracała i będziesz miał sytuację, że ktoś zamówi o 15:55 a 15:56 będzie chciał zwrotu.

Takie sytuacje się zdarzają, ale jeżeli to jest poniżej 1%, to się nic nie dzieje.

Czyli jest gwarancja.

Ludzie nie rozumieją tego wszystkiego.

Ja mówię ludziom: ,,Musisz mieć gwarancje w ofercie”, ale ludzie nie kumają o co w tej gwarancji chodzi.

Gwarancja to jest odwrócenie ryzyka.

Co to oznacza?

Klient nie ponosi żadnego ryzyka.

,,Jeżeli to nie jest najlepsza zupa cebulowa na świecie, to zapłacę Ci dwa razy więcej, niż ona kosztuje”.

To jest odwrócenie ryzyka.

Albo: ,,Podwoje Twój biznes w ciągu 12 miesięcy lub nie zapłacisz ani grosza”.

To jest odwrócenie ryzyka.

Bardzo często nawet gwarancja jest źle napisana w ofercie, bo wygląda tak: ,,Jeżeli produkt Ci się nie spodoba, to zwrócę Ci pieniądze”.

I co takiemu klientowi sugerujesz?

Że produkt się mu kurwa nie spodoba.

Ale niestety ludzie są na tyle głupi, że tego po prostu nawet nie rozumieją.

Jeżeli Ty piszesz ofertę i nie potrafisz takich prostych rzeczy zrozumieć, to daj to komuś postronnemu do przeczytania, a wtedy Ci powie, że sugerujesz ludziom to, że produkt się nie spodoba.

Gwarancja jest elementem, który odwraca ryzyko.

 

I teraz jeden z ostatnich elementów –

wezwanie do akcji.

Jeżeli ludziom nie powiesz co mają konkretnie robić, to oni nie zrobią nic.

Więc jeżeli podoba Ci się ten materiał, zostaw komentarz – to jest wezwanie do akcji.

Tak to jest wezwanie.

Mówisz ludziom jasno co mają zrobić.

Jeżeli Ty przeprowadzisz całą prezentację produktu, a potem nie powiesz co mają zrobić to gwarantuję Ci, że nie zrobią nic albo większa część osób nie zrobi nic.

Ludzi musisz prowadzić przez cały proces sprzedaży.

Na tym to polega.

 

Co tam my jeszcze mamy?

Ok, dobra – to już powiedziałem.

Jeszcze jest jedna taka ważna kwestia.

Jeżeli chodzi o zniżki, to jak najbardziej jest to element, który możesz wykorzystywać, ale tylko i wyłącznie aby pozyskać klientów lub aby spieniężyć tych ludzi, którzy od Ciebie i tak nic nie chcą kupić.

Jeżeli będziesz regularnie stosował zniżki we własnym biznesie, to będzie stymulować sprzedaż, ale to jest gwóźdź do trumny, ponieważ ludzie będą kupowali wtedy, kiedy będzie zniżka i przestaną kupować, kiedyś zniżki nie będzie.

Miałem taką sytuację.

Gdy miałem 15 – 16 lat jeździłem na taką dyskotekę w mojej okolicy, gdzie było więcej ćpunów niż ochroniarzy.

Generalnie tam były same ćpuny, ale ogólnie fajna dyskoteka.

Problem tam był z tym, że każdy tam grzał.

I teraz sytuacja wyglądała tak, że na początku to był nawet całkiem fajne klub.

Wstęp kosztował 10 złotych, potem była taka sytuacja, że oni zaczęli rozdawać wejściówki.

Przyszedłeś na imprezę, dostajesz wejściówkę i za darmo mogłeś wejść następnym razem.

I potem ludzie się tak do tych wejściówek przyzwyczaili, że jak je zlikwidowali, to ludzie przestali tam jeździć.

Jeździli tylko ci, co grzali.

W sumie nawet ich dalej było dużo.

Ale w każdym razie to zniszczyło ten biznes.

Wejściówki zniszczyły ten biznes.

Jakieś zniżki po 70 – 80% też mogą Twój biznes zniszczyć, więc na to musisz uważać, musisz z tym być ostrożny.

 

 

Jeszcze jest bardzo ważny, fajny element, który może Ci podnieść sprzedaż.

Są to bonusy.

Jeżeli dajesz produkt podstawowy, możesz dodać bonusy.

Tak np. robi Tony Robbins.

Im bardziej wartościowe bonusy, tym większa sprzedaż.

Ale ja kiedyś miałem taką sytuację, że dodałem bonusy i mi to sprzedaż obniżyło.

Zastanawiałem się dlaczego tak się dzieje.

I wtedy skumałem temat.

Jeżeli Ty kupujesz Lamborghini, to jako bonusu nie chcesz dostać Malucha.

Więc bonusy powinny same w sobie mieć ogromną wartość.

Albo uzupełniać produkt główny albo być lepsze nawet od produktu głównego.

Co mam na myśli?

Jeżeli kupujesz Lamborghini, to fajnie by było dostać przykład komplet nowych opon i paliwo.

Ty nie chcesz np. Fiata 126p (choć niektórzy i tak by chcieli, ale raczej nie tacy, którzy kupują taki drugi samochód).

 

I oczywiście teraz się możesz zastanawiać dlaczego ludzie dają taką ogromną wartość w tak niskiej cenie.

Ponieważ to jest fajny sposób, żeby pozyskać klienta i potem sprzedać mu droższe produkty.

Nie możesz cały czas mieć produktów wejściowych, które oferują taką ogromną wartość w bardzo niskiej cenie.

To jest tylko taki wabik po to, żeby klient się przyzwyczaił.

Oczywiście, kolejny produkt za wyższą cenę powinien być jeszcze lepszy, dawać jeszcze lepsze rezultaty i jeszcze lepsze osiągi.

Ludzie, kiedy kupowali ode mnie „Wyzwanie 21 dni” powiedzieli, że to jest po prostu abstrakcja.

Świetny produkt pobijał konkurencję na łeb na szyję.

Ale jak potem wprowadziłem coaching, ludzie powiedzieli: ,,Wow, to jest jeszcze 10 razy tyle, 20 razy tyle”.

I to wynika z tego, że jeżeli masz dobry kontent i masz ogromną wiedzę, to nie będziesz miał problemu z przygotowaniem dobrego produktu wejściowego i jeszcze lepszego produktu tzw. backendowego, który jest na zapleczu, który będzie miał jeszcze większą wartość i lepszą wartość niż te produkty wejściowe.

 

Ok, jeśli potrzebujesz mojej pomocy w konstruowaniu oferty, to mam coś dla Ciebie, co Ci pomoże.

Przede wszystkim kliknij sobie link pod tym nagraniem.

Masz tam mój bezpłatny trening, który pokazuje jak ja sprzedaję, jak wykorzystuję do tego płatną reklamę.

W ogóle generalnie pomagam klientom również konstruować oferty.

Zobacz sobie bezpłatny filmik, umów się z moim zespołem na rozmowę, a my postaramy Ci się pomóc.

Więc jeżeli jesteś zainteresowany, kliknij.

Jeżeli ten materiał Ci się spodobał, to oczywiście proszę Cię o subskrypcję, łapki w górę, zostaw mi komentarz i widzimy się następnym.

 

„Cześć nazywam się Rafał Ziemkiewicz działam w branży odchudzania za pomocą diety organicznej.

Chciałbym polecić Wam Adriana Kołodzieja, jego wszystkie kursy i jako coaching.

Mam praktycznie jego wszystkie kursy.

Bardzo mi to pomogło.

Stworzyłem swój pierwszy lejek sprzedażowy, a trafiłem na niego za pomocą reklam na Facebooku.

Wyskoczyła mi jego reklama na Facebooku, kliknąłem, kupiłem 21-dniowe wyzwanie, stworzyłem swój pierwszy lejek i potem kupiłem coaching.

I w pierwszy miesiąc potroiłem swój dochód.

Tak, to jest prawda, ale tu nie chodzi tylko o pieniądze.

Przede wszystkim mogłem dotrzeć do większej ilości osób i mogłem im pomóc.

Dla większej ilości osób.

Dlatego serdecznie Ci Polecam produkty Adriana, a przede wszystkim coaching, jeżeli chcesz przenieść swój biznes na wyższy poziom.

Dzięki cześć.”

Przewiń do góry